Banki jeszcze (i pewno nie ostatni…) raz
Co chwila już, już wydaje się, że kryzys kredytowy sięgnął dna i teraz już tylko długa droga mozolnego zeń wychodzenia. I co chwila okazuje się, że dno to ciągle ucieka w głąb, a jedyna różnica jest taka, że Bear Stearns padł z dnia na dzień, Northern Rock przetrwał jakoś dzięki pomocy państwa, a taki UBS, mimo rekordowych strat (razem jakieś 38 mld dolarów), sprawia wrażenie jakby ukąsił go spory komar, no - może dwa duże komary. Zrodlo (oryginalny wpis) na http://www.computerworld.pl/artykuly/58110.html,Bogdan Pilawski